Będzie strajk głodowy?

3

 

Na terenie tartaku przebywa przez cały czas około 40 strajkujących. Jedna osoba ze względu na chorobę musiała zrezygnować. Pozostali pracownicy rotacyjnie opuszczają zakład na godzinę lub dwie, aby spotkać się z rodzinami.

– Strajkujemy już kilkanaście dni. Jesteśmy zmęczeni, ale też zdeterminowani w walce o nasze miejsca pracy. Obecnie chcemy planu minimum, czyli cofnięcia decyzji o zwolnieniach dyscyplinarnych. Nie poddamy się. Nie wykluczamy nawet strajku głodowego – mówi naszemu portalowi Robert Wojciechowski, szef zakładowej „Solidarności”.

Na pewien czas zawieszono rozmowy między zwaśnionymi stronami, bo Kazimierz Bogucki, który był mediatorem, zrezygnował z tej funkcji. Stwierdził, że jego praca nie ma sensu, jeżeli po stronie zarządu brakuje woli porozumienia.

– Wierzyłem, że konflikt uda się rozwiązać. Niestety, zmarnowaliśmy czas. Trudno mi zrozumieć intencje prezesa. Odnoszę wrażenie, że przedłużający się strajk jest mu na rękę. Będzie mógł ogłosić likwidację firmy i dzięki temu w zgodzie z prawem pozbyć się z związkowców, a zdaje się, ze od początku tylko o to mu chodziło –
tłumaczy K. Bogucki.

Nowym mediatorem został starosta górowski Sławomir Rutecki, który sam zadeklarował swoją pomoc. Czy jego działania przyniosą lepsze efekty przekonamy się już wkrótce. Na pewno, że nie będzie negocjował sam. Zarząd Regionu NSZZ „Solidarność” na Dolnym Śląsku zainteresował sprawą tartaku Wojewódzką Komisję Dialogu Społecznego, przy Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim. W jej skład wchodzą przedstawiciele związkowców i pracodawców, którzy m.in. angażują się w rozwiązywanie podobnych problemów. Do tartaku w Górze przyjedzie Michał Kuszyk, wiceprezes Polska Miedź. (mach/ fot. A. Machowska)
     

SHARE
Previous articlePodaj dalej
Next articleZmarł na zawał