Po owocach mnie poznacie

2

 

 

 

– Wprawdzie jest pan mieszkańcem gminy Krobia, ale teraz wszedł pan do urzędu nie jako petent a jako włodarz. Co pan zastał?

– Funkcjonujący urząd.

– Dobrze funkcjonujący? Mimo że dwukrotnie wygrywał konkursy na najtańszy urząd administracji państwowej, nie miał najlepszej opinii. Nie tylko mieszkańcy ale i dziennikarze narzekali na obsługę w tej placówce…

– Wiele zarzutów kierowanych było na przykład pod adresem sekretarza Huberta Olejniczka.Docierały do mnie różnego typu opinie. Także negatywne. Uważam, że należy zrobić wszystko, aby ten zły wizerunek zmienić. Jestem tu zbyt krótko, by wydawać sądy. Chciałbym doprowadzić do tego, by klienci byli traktowani życzliwie przez kompetentnych i miłych urzędników. Aby mieszkańcy nie błądzili po urzędzie, chciałbym stworzyć biuro obsługi interesanta.

– Czy przewiduje pan zmiany personalne?

– One już nastąpiły. Wiceburmistrz Marian Karczmarek nie otrzymał ponownej propozycji pracy. Wiceburmistrzem został Gerard Misiaczyk, który był pełnomocnikiem starosty do spraw pozyskiwania środków zewnętrznych. Odchodzi sekretarz, który złożył wypowiedzenie. Chcę urząd zreformować, powołując w nim tylko trzy wydziały. Jeden z nich będzie się zajmował inwestycjami, planowaniem i zagospodarowaniem przestrzennym, drugi postępowaniami administracyjnymi, sprawami obywatelskimi i społecznymi, a trzeci finansami.

– Czy zapoznał się pan już z projektem budżetu przygotowanym przez pana poprzednika? Gmina Krobia ma 4-milionowe zadłużenie. Deficyt na przyszły rok też planuje się spory… Nie niepokoi to pana?

– Zadłużenie jest spore, ale nie grozi katastrofą finansów. Planowany deficyt miałby wynosić 1,9 mln zł. Dopiero przyglądam się budżetowi. Nie wszystko mi się w nim podoba. Uważam, że proporcjonalnie są w nim za wysokie wydatki na oświatę. Niektóre pozycje, jak choćby dotacje dla uczniowskich klubów sportowych, moim zdaniem nie powinny się w tym paragrafie znaleźć. Niepokoją mnie też zbyt małe wydatki na inwestycje. Nie boję się kredytów, ale nie powinny one być przejadane, tylko inwestowane. W styczniu przedstawię radzie moją opinię o budżecie i moje plany.

– Czy będzie pan skutecznym burmistrzem? Nie ma pan praktycznie ,,swoich'' radnych…

– Będę się starał przekonywać radę do swoich pomysłów. No cóż, zobaczymy. Jak mówi słynna sentencja: ,,Po owocach mnie poznacie''.

Fot.L.Gabryelów