Ja sobie, życie sobie!

2

Jest taki dowcip modny w okresie wczesnego Gomółki:
– Jaki to czas? Ja planuję, ty planujesz, on planuje, my…, wy…, oni… itd.
– Teraźniejszy!
-Niestety nie, stracony gdyż i tak nic z tego planowanie nie wyjdzie.

Dlaczego wyciągam taką staroć akuratnie dzisiaj? Bo idealnie pasuje do rzeczywistości dnia dzisiejszego i to niestety w naszym Towarzystwie.    Ponieważ 4 lutego mija 20 lat od założenia leszczyńskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa (i Kresów Południowo-Wschodnich doszło po kilku latach), więc postanowiłem (z błogosławieństwem Zarządu bo i takowy mamy) jubileusz ten uczcić uroczystym koncertem dla mieszkańców naszego miasta w Miejskim Ośrodku Kultury przy ul. Chrobrego, zapraszając jednocześnie i władze.    Mając trochę znajomości z lat ubiegłych, po ustaleniu z dyrektorem MOK-u ewentualnego terminu tejże imprezy na dzień 15 lutego br., telefonicznie wstępnie uzgodniłem z rozmaitymi wykonawcami  – ich występ: piosenki lwowskie i nie tylko, gdyż w planie był przewidziany „Skrzypek na dachu” Joseph’a Stein’a i Jerry’ego Bocha, oraz  inne arie operetkowe.    Ponieważ już do tradycji należą uroczyste lwowskie Mszy św. we farze o 11.3o, więc też termin uzgodniłem z proboszczem kościoła pw. św. Mikołaja i naszym kapelanem, który  odprawiłby Mszę i powiedział odpowiednie tematycznie kazanie.    Drukarnia zawiadomiona, że potrzebne będą afisze, zadania rozdzielone pomiędzy członków zarządu, jednym słowem wszystko „zapięte na ostatni guzik”.
        Zabrakło tylko łutu szczęścia – rozchorowałem się ponownie i w środę przed 12.oo mam się „zameldować” w szpitalu,  w którym przebywałem na leczeniu przez 17 dni w grudniu ubiegłego roku.
        Zaraz też wysłałem mail’em „telegram” następującej treści:
Do moich Szanownych Korespondentów –
        – uprzejmie informuję, że w związku z koniecznością ponownego wyjazdu do szpitala w G. od dnia 4 lutego br. (środa) aż do odwołania będzie nieczynna moja skrzynka odbiorcza >batiaryga@interia.pl<.
Ewentualne kontakty poprzez telefon: 0-691-349-749 w godz. od 7.oo – 21.oo
        Krótkie, bo 40 minutowe posiedzenie zarządu ustaliło, że termin całej imprezy (Msza św. i koncert) przesuwamy na dzień 22 marca (niedziela), gdyż będzie wtedy o wiele cieplej, skończą się te liczne przeziębienia i epidemia grypy, a i ja być może na tej imprezie będę obecny.
        Tak więc mam teraz znowu zajęcie, a mianowicie wykonać 8 telefonów (oby tylko zastać abonentów w domu) i wszystkie dotychczasowe ustalenia „odkręcić” z 15 lutego i „przekręcić” na dzień 22 marca!
    Jak więc z powyższego wynika, życie nie lubi monotonii i bardzo często same pisze scenariusz, oby tylko był dobry!
    Trochę mi „łyso”, że muszę jechać do szpitala (tylko 202 km nad czeską granicą), bo tam przysłowiowe „nici” z pisania, ale nie ma złego, co by na dobre nie wyszło, spokojnie będę mógł oddawać się czytelnictwu, bo tamtejsza biblioteka, to naprawdę kolos!
    Do tamtejszej Opieki Medycznej przyzwyczaiłem się i troska całego personelu o dobro chorych już mnie nie dziwi!
        Do dobrego człek się szybko przyzwyczaja, prawda?
Kończąc, życzę zdrowia wszystkim moim PT Czytelnikom – tym którzy z moimi poglądami życiowymi zgadzają się, jak i  tym spod znaku pierza i mohera.