Strzelam i trafiam

5
Osiem goli w pięciu meczach to imponujący wynik, ale czy może pan zapewnić, że utrzyma tak dobrą skuteczność przynajmniej do końca rundy jesiennej?
Będę się starał i w każdym meczu szukał okazji do strzelenia gola. Jestem napastnikiem, który strzela i trafia. Nie zapominajmy, że duża w tym zasługa kolegów z drużyny. Gdyby nie dobre podania od Stilicia, Murawskiego czy Wilka, nie byłoby goli.

Współpraca na boisku zwłaszcza ze Stiliciem wygląda coraz lepiej. Przeciwnicy analizując grę Lecha zaczynają od znalezienia sposobu na wyeliminowanie duetu Stilić – Rudniev.
Mam nadzieję, że długo nie znajdą sposobu. Semir to bardzo kreatywny piłkarz i dobrze wyszkolony technicznie. Potrafi zagrać piłkę niekonwencjonalnie. Ja już go na tyle poznałem i wiem, czego można spodziewać się pod polem karnym przeciwnika. Obrońcy wciąż mają z tym problemy. I oby trwało to jak najdłużej.  

Osiem goli, które pan strzelił w tym sezonie, to najlepszy bilans w karierze?
Miałem podobny okres w lidze węgierskiej. Wtedy trafiałem średnio dwa razy w meczu i pamiętam, że skuteczność na tym poziomie utrzymałem przez kilka miesięcy.

Słyszałem opinię, że Rudniev, by zacząć strzelać gole z większą częstotliwością musiał…
Może zgadnę, sprowadzić rodzinę do Poznania.

Nie, zmienić nazwisko.
Dobry żart, ale tak naprawdę nigdy nie miałem kłopotów ze skutecznością. Raz była większa, innym razem mniejsza, ale na jakieś dłuższe przestoje nie mogłem narzekać. Jakoś tak się składa, że piłka mnie lubi i sama potrafi mnie znaleźć w polu karnym przeciwnika.

To się nazywa instynkt strzelecki. Dobry napastnik albo posiada instynkt albo jest słabym napastnikiem.
Zgadzam się, bo kibice rozliczają nas ze strzelania goli. Ten sezon rozpocząłem bardzo udanie. Ale bardziej od goli, które strzeliłem cieszą mnie wygrane. Cztery pierwsze spotkania wygraliśmy w niezłym stylu i w każdym strzelaliśmy bramki. Może to właśnie udana inauguracja i wygrana 5:0 z ŁKS dodała nam skrzydeł.