Burza wokół placu

5

Do naszej redakcji z prośbą o interwencję zadzwoniła młoda matka, mieszkanka Wijewa. Kobieta skarży się, że władze gminy nie dbają o najmłodszych mieszkańców wsi. Świadczyć o tym ma stan placu zabaw, który znajduje się w parku w Wijewie.

– W ubiegłą sobotę poszłam tam z dziećmi i byłam przerażona tym, co zobaczyłam. Wszędzie walały się butelki i puszki po napojach alkoholowych. Podejrzewam, że zostawiła je młodzież, która lubi tam przesiadywać wieczorami. Jakby tego było mało, pełno było powalonych gałęzi. To zapewne pozostałość po wichurze, która miała miejsce na początku sierpnia – zaznacza młoda mama.

Wójt gminy Ireneusz Zając absolutnie nie zgadza się z tymi zarzutami. Co więcej uważa, że dzieci z Wijewa mają stworzone bardzo dobre warunki do zabawy.

– Mają do swojej dyspozycji dwa place zabaw, w parku i w przedszkolu, choć przyznaję, że z tego drugiego akurat korzystać mogą tylko przedszkolacy w czasie trwania zajęć. Niemniej uważam, że nie ma powodów do narzekań. Nigdzie urządzenia nie są stare ani zniszczone – podkreśla I. Zając.

Szef samorządu zapewnia też, że kobieta opisując stan placu zabaw w parku mocno przesadziła.
– Były tam raptem dwie butelki i jedna gałąź, która zwisała, ale zapewniam, że nikomu nie zagrażała. Teren został już uprzątnięty – zapewnia wójt. – Mamy sezon urlopowy i – co łatwo zrozumieć – pracownicy urzędu, którzy na co dzień zajmują się sprawami porządkowymi, też korzystają z możliwości wakacyjnego wypoczynku.
(mach)

 

Więcej na ten temat w nr 35 "Panoramy Leszczyńskiej"

[KUP E-WYDANIE]