Zabrakło szczęścia

6

Ligowy sezon żużlowy w Lesznie zakończony, przyszedł więc czas pierwszych podsumowań. Do dyskusji zaprosiliśmy czterech ekspertów, byłych zawodników i trenerów leszczyńskiej Unii. Swoimi uwagami podzielili się: Zdzisław Dobrucki, Zbigniew Jąder, Ryszard Buśkiewicz i Jan Krzystyniak. Poprosiliśmy ich o ocenę sezonu żużlowego w wykonaniu Fogo Unii.

Czy wyniki leszczyńskiej drużyny spełniły panów oczekiwania?

Jan Krzystyniak: – Przed sezonem na łamach ,,Panoramy’’ mówiłem, że Fogo Unia znajdzie się w czwórce. Liczyłem na medal, a co najmniej na start w play off. Dla mnie 6. miejsce, to rozczarowanie. Oczywiście na wynik złożyło się kilka czynników. Nie tylko tych sportowych, ale przede wszystkim zdarzenia pozasportowe: zamieszanie z przygotowaniem toru, kary, odwołania itd.

Zbigniew Jąder: – Ja też wierzyłem, że awansują do pierwszej czwórki. Niestety, przyplątały się kontuzje i wiadomo, jaki jest tego efekt. Szkoda, bo mamy sierpień i w Lesznie już po sezonie.

Ryszard Buśkiewicz: – Nie oszukujmy się, ale dwa wyjazdowe mecze – w Gorzowie i Częstochowie – wygraliśmy szczęśliwie. Z drugiej strony, nie powinniśmy pogubić punktów na swoim torze. Przede wszystkim w spotkaniach z Wrocławiem i Toruniem. Jak można nie wygrać z Unibaksem, prowadząc u siebie30:18! Trudno jednoznacznie ocenić wyniki leszczynian. Przy tym składzie, jaki zmontowano i słabych obcokrajowcach, zwłaszcza na początku sezonu, z szóstej lokaty możemy być zadowoleni.

Zdzisław Dobrucki: – Zupełnie inaczej patrzę na wynik Unii i jej miejsce w tabeli. Popieram pomysł działaczy, którzy postawili na młodych zawodników. Wielokrotnie słyszałem głosy i to ludzi z branży, że Leszno spadnie, młodzi sobie nie poradzą, nie wytrzymają presji. Powtarzałem wtedy: dajcie im spokój, w lidze się utrzymają i miałem rację. Czas pracuje na ich korzyść. Za rok będą jeszcze lepsi. Jest tylko jeden warunek – młodego zawodnika trzeba poprawie prowadzić. Konsekwentna praca musi przynieść efekty. Już dwa lata temu mówiłem prezesowi, żeby bardziej postawił na młodych żużlowców. Żeby nie pchać się po drogie, zagraniczne gwiazdy. I nadal tak uważam, nie patrząc na wyniki, bo one z czasem przyjdą. Ja nadal stawiałbym na młodych.

Mimo problemów play off był na wyciągnięcie ręki…

ZD – To prawda, było blisko i jednocześnie daleko. Łatwo powiedzieć, że wystarczyło wygrać jeden czy drugi mecz. Unia poległa na finiszu rozgrywek. Wpływ na wyniki miały kontuzje. Tobiasz Musielak zrobił niebywały postęp i bardzo go brakowało. Podobnie jak Przemka Pawlickiego.

JK – Wyniki zawodników specjalnie nie zachwyciły. Najbardziej zawiódł Damian Baliński. To samo dotyczy Grześka Zengoty. Unia nie mając lidera w składzie mogła liczyć tylko na kolektyw, zgranie i współpracę. Wszyscy seniorzy powinni – jak to się mówi – „ciągnąć wózek” z punktami. Obaj wymienieni przeze mnie zawodnicy, niestety, mieli tylko przebłyski dobrej jazdy. To zdecydowanie za mało. Powstały dziury w składzie. Gdy do tego dołożymy kontuzje Musielaka i Pawlickiego, to mamy obraz całego sezonu.

Czy sprawdzili się nowi zawodnicy?

ZJ – Mnie najbardziej zawiódł Lindgren. Wcześniej też nie błyszczał na polskich torach, ale w końcu to zawodnik startujący w Grand Prix i od niego powinno się wymagać. Bjerre był po ciężkiej kontuzji i obawiałem się o jego dyspozycję. Początek sezonu miał słaby. Z upływem czasu dochodził do siebie. Zengota, jak na zawodnika tzw. drugiej linii, starał się wypełnić zadanie. Dobrze pojechał zwłaszcza w ostatnim meczu. Jeden wyścig mu nie wyszedł.

JK – Wydawało się, że nowi stranieri: Lindgren i Bjerre nie są gorsi od tych, którzy odeszli (Batchelor i Pavlić). Ba, byłem pewny, że są od nich lepsi. Tymczasem obaj nic wielkiego nie wnieśli do zespołu. Jakieś przebłyski formy, kilka wygranych wyścigów, to za mało na ekstraligę. Na pewno nie wnieśli żadnej nowej jakości.

RB – Bjerre potrafił przywieźć 16 punktów w Toruniu. Ale na naszym torze nie był już tak regularny. Albo wygrywał, albo przyjeżdżał czwarty. Nie można było na niego liczyć np. w 15. wyścigu, gdy decydowały się losy meczu. Prezes oczekiwał od Zengoty 8 pkt w meczu. Sumując jego punkty chyba wypracował swoją normę. Kompletnie zawiódł ,,Fredka’’.

    MARIUSZ CWOJDA

 

Więcej na ten temat w nr 35 "Panoramy Leszczyńskiej"

[KUP E-WYDANIE]