Nie będę pisała pamiętnika

4

Pracę w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Stanisława Grochowiaka w Lesznie rozpoczęła 1 stycznia 1982 r. Pamięta towarzyszące jej wtedy wrażenie: lekkie podenerwowanie, krążące w głowie pytania związane z nową pracą. Był stan wojenny, leżał śnieg. Małgorzata Halec najpierw pracowała na stanowisku zastępcy dyrektora, a od 1985 r. dyrektora WBP, która z czasem zmieniła nazwę na Miejska Biblioteka Publiczna. Choć pełniąca już wcześniej funkcję prezydenta miasta Małgorzata Halec miała za sobą doświadczenie pracy na kierowniczym stanowisku w ratuszu, zastanawiała się jak to będzie.

Pod jej sterami leszczyńska biblioteka nie tylko rozwinęła księgozbiory, lecz zorganizowała setki spotkań z literatami, publicystami, artystami, podróżnikami…Po przeszło trzydziestu latach pracy w leszczyńskiej bibliotece, a trzydziestu na stanowisku dyrektora, Małgorzata Halec przechodzi na emeryturę. Wraz z końcem roku będzie żegnać się ze swoim stanowiskiem, ale na pewno nie z biblioteką i książką.

– Nigdy nie pisałam pamiętnika, ani dziennika. Człowiek wraca jednak pamięcią do przepracowanych tutaj lat – przyznaje Małgorzata Halec.

Wspomina pobyt w Lesznie Hanny Krall, autorki reportaży, m.in. słynnego „Zdążyć przez Panem Bogiem”.

Małgorzata Halec podkreśla, że nie miała nigdy większych problemów, by namówić na przyjazd do Lesznie znane osobistości, ikony w pisarskim świecie. Wiele zależało od tego, jakie te osoby miały plany, niektóre zatrzymywały się tu przejazdem.

– Ale pamiętam też już dopięte niemal na ostatni guzik spotkanie z Olgą Lipińską. Chętnie się na nie zgodziła, świetnie się z nią rozmawiało, do momentu gdy dwa dni przed planowanym przyjazdem zadzwoniłam do niej, by potwierdzić wizytę. Wtedy ona uprzytomniła sobie, że chodzi o Leszno w Wielkopolsce, a nie to pod Warszawą – wspomina Małgorzata Halec. – To już było dla niej za daleko…

Przed wieloma lata przyjmowała też w Lesznie początkującą wówczas pisarkę Olgą Tokarczuk, szczególnie miło wspomina spotkania z Jackiem Łukasiewiczem, czy zawsze z ogromną przyjemnością odwiedzającym Leszno Sergiuszem Sterną Wachowiakiem. Dzięki Małgorzacie Halec tętnić życiem zaczęła położona biblioteczna „Galeria Lochy”. To właśnie tu odbywa się większość spotkać ze znanymi postaciami ze świata kultury. Pani dyrektor przez lata stawiała także na prezentowanie lokalnych twórców. Wystarczy wspomnieć chociażby takie przedsięwzięcia jak „Parnas Leszczyński” czy „Poetycką Choinkę”.

Sama Małgorzata Halec nie ma ściśle sprecyzowanych preferencji czytelniczych. Ulubione książki posiadała w dzieciństwie, jednak dzisiaj ciągnie ją stale w stronę nowości, w dużej mierze z racji pełnionej funkcji.

– Lubię współczesną polską prozę Andrzeja Stasiuka czy Olgi Tokarczuk. Przypadł mi do gustu Stefan Chwin, Paweł Huelle, Marek Hłasko – wymienia.

Na emeryturze nadal będzie czytać książki?

– Od wczesnego dzieciństwa mieszkam, żyję między książkami. Kupujemy książki. Książka była w domu zawsze, nawet w najtrudniejszych czasach, gdy rodzicom było ciężko – wspomina Małgorzata Halec. – Dla mnie książka jest oczywistością, podobnie jak dla mojego męża.

Nie stroni od e-booków czy audiobooków, zdarza jej się czytać jakąś publikację na ekranie komputera czy słuchać lektury, ale preferuje tradycyjną książkę.

– Przemawia do mnie książka pod względem edytorskim, zapach papieru, czcionka – podkreśla, dodając po chwili namysłu:
Na pewno będę czytać, choć może nie w takiej ilości jak obecnie. Wiem, że na pewno nie będę robić jednego: pisać pamiętnika. Jestem człowiekiem pospiesznym, nie oglądam się za bardzo wstecz. Choć żałuję, że nie prowadziłam dziennika, bo czasem przysłuchując się opowieściom niektórych osób o tym, co było, przypominam sobie, że było zupełnie inaczej!

Będzie podróżować, ale nie tylko z myślą o dotarciu do konkretnego miejsca. Wartością jest dla niej sama podróż, oglądanie tego, co widać przez okna samochodu czy pociągu. Dużo satysfakcji daje jej również praca i spędzanie wolnego czasu w ogrodzie.

– I nadal będę też fascynować się Lesznem, zwiedzać Leszno, poznawać leszczyniaków, spotykać się z nimi. Leszno to piękne miasto – dodaje na koniec Małgorzata Halec. ama