Opozycja: zło konieczne i radni II kategorii

9

Czują się lekceważeni przez władze gminy, bo odpowiedzi na zgłaszane przez nich interpelacje udzielane są z wielomiesięcznym opóźnieniem lub w ogóle.

Agnieszka Nachaj, radna miejska i jednocześnie sołtyska Siedlnicy, od wielu miesięcy bezskuteczne prosi o wycinkę drzew.

– Po raz kolejny, nie wiem który bo straciłam rachubę, proszę o wycinkę drzew i krzewów na drodze gminnej w kierunku Czerlejewa. Droga jest zarośnięta, a zwisy konarów stanowią zagrożenie dla użytkowników drogi – apelowała na ostatniej sesji Agnieszka Nachaj.

Z kolei radna Jolanta Pawłowska od czerwca zgłaszała potrzebę posprzątania wschowskiej starówki, ale dopiero w październiku br. doczekała się reakcji ze strony władz samorządowych.

 – Zgłaszałam tę interpelację trzykrotnie: w czerwcu, sierpniu i wrześniu, a odpowiedź dostałam dopiero 7 października. Jak to jest, że część radnych jest inaczej traktowana? My jesteśmy traktowani jako zło konieczne, Nie możemy powiedzieć własnego zdania, bo chyba jesteśmy radnymi drugiej kategorii. Posprzątanie starówki jest błahą sprawą, ale ponieważ jestem z tej drugiej strony tak się mnie traktuje i dopiero po kilku miesiącach udziela odpowiedzi na interpelacje – mówiła Pawłowska.

Radni zwracają też uwagę, że ustne odpowiedzi na interpelacje, udzielane podczas sesji, są zazwyczaj bardzo lakoniczne. Czy to rzeczywiście oznacza, że opozycja jest traktowana jako zło konieczne?

– Jeżeli chce pani mierzyć swoją wartość jako człowieka i radnego poprzez to, jak szybko Centrum Kultury i Rekreacji odpowie na przycięcie jakichś krzewów, to myślę, że nie tędy droga – komentował na sesji wypowiedź J. Pawłowskiej wiceburmistrz Miłosz Czopek.

 Swojego stanowiska nie ukrywa także Hanna Knaflewska – Walkowiak, przewodnicząca rady, a jej odczucia się zbieżne z odczuciami radnej Pawłowskiej.

– Odpowiedzi na interpelacje otrzymuję dzień przed sesją albo w dniu sesji. Tyle maksymalnie ma władza na udzielenie odpowiedzi i tego się trzymają. Wiem jednak, że jestem pod tym względem w uprzywilejowanej pozycji. Są radni, którzy w ogóle odpowiedzi nie otrzymują. Nadmienię przy okazji, że odpowiedzi nie zawsze mnie satysfakcjonują, bo są ogólnikowe – mówi Hanna Knaflewska – Walkowiak.

Przewodnicząca z niepokojem wypowiada się nie tylko o warstwie merytorycznej odpowiedzi, ale zwraca uwagę na ton, jakim do opozycji zwracają się burmistrz Danuta Patalas i jej zastępca Miłosz Czopek.

– Chodzi o prześmiewczy ton odpowiedzi, bez na szacunku. Byłam świadkiem różnych przykrych uwag kierowanych do radnej opozycji: „Jak pani nie rozumie, to powtórzę jeszcze raz” lub „Czy pani nie rozumie jak do pani mówię? ” – podaje przykłady Hanna Knaflewska – Walkowiak. – Mimo że daliśmy wyraźny sygnał, iż zależy im na współpracy z całą radą, od początku dostaliśmy etykietkę opozycji.
Do braku odpowiedzi na interpelacje radnych odniosła się Danuta Patalas. Podczas sesji mówiła o dużej ilości interpelacji i wyraziła opinię, iż musiałaby do udzielania odpowiedzi zatrudnić dodatkowego urzędnika, a nie jest zwolenniczką takiego rozwiązania.

– Pięćdziesiąt interpelacji było w ubiegłym miesiącu. Nad każdą pracownik musi siąść i odpowiedzieć – mówiła Danuta Patalas.

– Udzielanie odpowiedzi na interpelacje jest obowiązkiem władzy. Idąc do wyborów trzeba wiedzieć jaki obowiązki ma burmistrz i że będzie miał dużo pracy – komentuje przewodnicząca.

Podczas sesji burmistrz Danuta Patalas odniosła się także do swoich częstych nieobecności na sesjach.

– Zostałam demokratycznie wybrana i moim zadaniem jest praca. Ciężko pracuję, choć może tego nie widać. Nie chcę być jedynie administratorem. Bywam na ważnych spotkaniach decydujących o przyszłości gminy. Taki jest mój cel. Jeżeli nie jestem na sesji, a uczestniczę w spotkaniu z ministrem, to wydaje mi się, że ma to swój sens. Proszę uszanować moją ciężką pracę i to, że weekendy poświęcam na spotkania z mieszkańcami. Także popołudniami staram się być na imprezach. Nie chcę aby komentowano moje nieobecności na sesji. Jest dla mnie przykre, że?nikt nie docenia mojej pracy – tłumaczyła radnym burmistrz D. Patalas. kab