Co z nauczycielami?

5

Tylko w Lesznie zlikwidowanych zostanie osiem gimnazjów, w których pracuje 275 nauczycieli i 46 pracowników administracji oraz obsługi. Prawie 1,9 tys. uczniów ma o dwa lata dłużej uczyć się w podstawówkach i o rok dłużej w liceach. Poseł PiS Jan Dziedziczak deklaruje, że nikt z nauczycieli nie straci pracy.

PiS twierdzi, że żadna z reform premiera Jerzego Buzka i rządu koalicji AWS/Unia Wolności z końca ubiegłego wieku nie była udana. Dlatego mająca bezwzględną większość w parlamencie partia chce m.in. zlikwidować utworzone w 1999 r. gimnazja. W zamian nauka w podstawówkach ma trwać osiem, a nie sześć lat, a w szkołach średnich – cztery zamiast trzech.

– Polacy głosując w wyborach na PiS jednoznacznie wskazali, że oczekują zmian w systemie oświaty. Demoralizacja w gimnazjach i spadek poziomu nauczania to tylko niektóre argumenty za reformą – twierdzi poseł PiS Jan Dziedziczak z okręgu kalisko – leszczyńskiego.

Reforma oświaty w przypadku Leszna oznaczała utworzenie dziewięciu gimnazjów, po kilku latach z powodu braku frekwencji zamknięto jedno z nich („trójkę” w Zespole Szkół Rolniczych). Samorząd musiał zbudować nowe obiekty szkolne na Zatorzu (z salą sportową) i w Gronowie oraz większy niż planował kompleks na Osiedlu Rejtana. Wydatki na budowy i modernizacje przekroczyły 20 mln zł.

– Ewentualne wprowadzenie reformy nie oznacza oczywiście zamknięcia gimnazjów na klucz. Obiekty te byłyby wykorzystywane przez sąsiadujące na ogół z nimi podstawówki. Jedyne wyjątki to Gimnazjum nr 1 na pl. Kościuszki i Gimnazjum nr 4 przy ul. Prusa, mieszczące się w jednym kompleksie z I LO. Prawdopodobnie w przyszłym roku rozpocznie się budowa nowej siedziby podstawówki w Zaborowie. Zgodnie z opracowaną koncepcją będzie przystosowana do nauki nawet ośmiu roczników – tłumaczy Lucjan Rosiak, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta Leszna.

W ośmiu leszczyńskich gimnazjach pracuje 275 nauczycieli i 46 osób administracyjno-obsługowych. Jaki będzie ich los?

– Oczywiście związki zawodowe będą krytycznie podchodzić do zmian, ale my zabezpieczymy nauczycieli i nie zostawimy ich na lodzie. Wprowadzimy przepisy, które zapewnią pracę nauczycielom po likwidacji gimnazjów – zapowiada poseł PiS Jan Dziedziczak.

Lucjan Rosiak z leszczyńskiego magistratu tłumaczy, że automatyczne zatrudnienie nauczycieli gimnazjów w podstawówkach i szkołach średnich nie jest możliwe. Łatwiej będzie to zorganizować w podstawówkach, gdzie utworzone mają zostać klasy siódma i ósma.

Do których szkół średnich mieliby trafić nauczyciele do prowadzenia zajęć dla czwartego rocznika liceum? Skąd wiadomo, gdzie będą kontynuować naukę absolwenci? Na te pytania nie ma odpowiedzi. Wiadomo tylko, że likwidacja gimnazjów oznaczać będzie utratę stanowisk przez dyrektorów.

W ostatnich latach, w związku z niżem demograficznym w szkołach ponadgimnazjalnych, zwolniono w Lesznie wielu nauczycieli, sporej części z nich zredukowano też nadgodziny.

– Kosztem zarządzających oświatą nie jest uczeń, tylko oddział. Niezależnie od tego, czy chodzi do klasy 16 czy prawie 30 osób, wydatki są do siebie zbliżone. Mając np. 60 uczniów w roczniku można utworzyć dwie lub trzy klasy. Pierwsze rozwiązanie jest tańsze od drugiego. Oczywiście możliwe jest odgórne ustalenie liczby uczniów w klasie, bez uwzględnienia kosztów funkcjonowania oddziałów. W przypadku gdy będzie to limit np. 16 uczniów z pewnością nauczyciele nie będą musieli obawiać się utraty pracy – tłumaczy Lucjan Rosiak. ram