Sołtys na Facebooku

3

Na wsiach ludzie doskonale się znają, więc łatwiej im wyjść z ciekawą inicjatywną, skrzyknąć się. Za komuny bezpłatną pracę na rzecz społeczeństwa nazywano czynem społecznym, dziś używa się określeń „realizacja projektu”, „praca wolontariacka”. Bez względu na nazewnictwo ludzie w to zaangażowani mają dobre pomysły i robią kawał dobrej roboty.

Wartą uwagi, oddolną inicjatywą, jest pomysł, na jaki wpadł Michał Skrzypczak, młody człowiek szefujący Radzie Sołeckiej Bielewa w gminie Krzywiń. Dzięki niemu, pod koniec tegorocznych wakacji, we wsi powstało wspaniałe boisko do piłki plażowej.

– Stare boisko było w dramatycznym stanie. Napisałem więc na facebooku, że szukam chętnych do jego odnowienia. Od ręki zgłosiło się około 30 osób. Oczywiście remont kosztuje, ale stworzyliśmy nieformalną grupę, która zdobyła mikrodotację w wysokości 5 tys. zł – relacjonuje Michał Skrzypczak.

Wspólnymi siłami zdemontowali stare urządzenia, zmienili nawierzchnię i zamontowali nowe akcesoria.

– To była ciężka, fizyczna praca, ale zauważyłem, że im bardziej widoczne były efekty naszej pracy, tym więcej osób przyłączało się do nas – uśmiecha się Michał Skrzypczak.

Pierwsze spotkanie zwołał w czerwcu br., a pod koniec wakacji młodzież grała na nowym boisku. Do ich facebookowej grupy „Społeczność Bielewa” przyłączyło się 120 osób, a więc jedna piąta wsi. I wcale nie są to tylko młodzi ludzie. Na tym jednak nie zamierzają poprzestać. W głowie Michała Skrzypczaka rodzą się już kolejne pomysły, np. organizacja kursów pomocy przedmedycznej. Sam jest ratownikiem i dlatego wie, jak ważny to temat. 

Kwitnie też – i to dosłownie, na fioletowo! – Łaszczyn w powiecie rawickim. Skąd ten fiolet? To zasługa lawendy, którą posadziły gospodynie w ramach tworzenia wioski tematycznej. Łaszczyn pretenduje do miana Lawendowej Wsi. Kilka miesięcy temu grupa zwana Lawendowym Teamem kupiła 600 sadzonek lawendy. 400 z nich podarowali mieszkańcom do posadzenia przed swoimi domami, a ci zobowiązali się je pielęgnować i pozyskać susz. Ostatecznie lawendowe suszki trafiły na warsztaty zielarskie oraz zajęcia decupage organizowane we wsi. Pozostałe 200 sadzonek znajduje się w reprezentacyjnych miejscach wsi. Wolontariuszy do Lawendowego Teamu nie brakowało, a podczas sadzenia i warsztatów mieszkańcy mieli świetną okazję do zaprzyjaźnienia się.

Tematyczną wioską chcą zostać także Żylice w powiecie rawickim. Tam, z uwagi na siedzibę fermy Woźniak, tworzona jest Wieś z Jajem. Sztandarową imprezą jest tu „Popołudnie z jajem”, która integruje wieś. Na czele grupy społeczników stoi Krystyna Zaporowska, sołtyska Żylic.

– Wiele czasu zajęło mi skupienie wokół siebie aktywnych osób. Oczywiście więcej jest pań, bo te z natury chętniej udzielają się społecznie – zauważa Krystyna Zaporowska.

Zresztą nazwa najprężniej działającej we wsi grupy – Żylicka Rzecz Babska – jest nad wyraz czytelna.

– Ale nie brakuje panów. Jest dziesiątka siłaczy, na których zawsze mogę liczyć. To właśnie oni budowali boisko, tworzyli tor dla rowerzystów i górkę saneczkową dla najmłodszych – opowiada K. Zaporowska.

Za panią Krystyną murem stoi także młodzież.

– Wychowałam ich sobie – śmieje się sołtyska – Gdy byli dziećmi robiliśmy wiele projektów. Dorastali w duchu odpowiedzialności społecznej, której nie porzucają wraz z wiekiem. Pod koniec listopada wystawimy sztukę nawiązującą do historii wsi.

Na pochwały zasługują też ludzie działający w stowarzyszeniu ZMW Przybyszewo w powiecie leszczyńskim. To grupa aktywistów dbających  o tych najbardziej potrzebujących. Od lat, co roku, organizują imprezę charytatywną „Bieg uśmiechu” dla Karoliny Jankowiak, mieszkanki Przybyszewa. W ich stałej ofercie jest też rajd dla najmłodszych.

– Trzeba przyznać, że im bardziej cykliczna impreza tym trudniej o wolontariuszy, natomiast każdy nowy pomysł cieszy się ogromnym zainteresowaniem – mówi Beata Tycner z ZMW Przybyszewo.

W ostatnich dniach  bez trudu znaleźli kilkunastu wolontariuszy chętnych do wystawienia jasełek.

– Najlepsze w naszej małej społeczności jest to, że zawsze wiemy na kogo można liczyć – uważa Beata Tycner.

Aby wdrożyć na wsi fajne pomysły nie zawsze potrzeba gotówki, ale – jak w przypadku remontu czy zakupu sadzonek – nieco grosza się przyda. Zdobycie pieniędzy nie stanowi jednak dużego problemu. Nie trzeba być stowarzyszeniem by ubiegać się o mikrodotację w ramach programu Wielkopolska Wiara Aktywnie Działa. Joanna Jękot – Łaźniak, ekspertka ds. dotacji Wielkopolska Wiara przekonuje, że wieś sprzyja bliskości i dlatego rodzi się tam wiele inicjatyw.

– Budowanie integracji jest zależne od tego, czy ludzie się znają i czy się lubią. Wtedy naprawdę można wiele zdziałać. W miastach też wiele się dzieje, ale tam żyje się szybciej i przez to czasem bardziej anonimowo. Integracja na wsi przekłada się na podejmowanie społecznych inicjatyw, co ma odzwierciedlenie w  liczbie składanych wniosków o mikrodotacje – tłumaczy Joanna Jękot – Łaźniak z Centrum PISOP w Lesznie. kab